Inspiracje

  • Grzeszne przyjemności a styl życia
2022-06-21

Wszyscy zasługujemy na guilty pleasures!

Śmieciowe jedzenie, tandetna książka, zakupy, słodycze, wino – każdy swoją „winną” przyjemność znajduje gdzieś indziej. Na ogół wywołuje w nas poczucie winy, ale okazuje się, że może być dla nas dobra. Czas porzucić wstyd! Cieszmy się rzeczami, które sprawiają nam prostą przyjemność.

Na początku można zadać ważne pytanie. Dlaczego w ogóle mamy czuć się winni, jeśli robimy coś, co nam sprawia przyjemność? W końcu chodzi o to, żebyśmy byli szczęśliwi, prawda? Taka, nazwijmy to, przerwa psychiczna i intelektualna, podczas której odcinamy się od emocji i problemów, może pomóc nam poradzić sobie ze stresem i dać chwilę na oddech. Wszyscy znamy to błogie uczucie, gdy robimy coś przyjemnego, ale jednak towarzyszy temu często poczucie winy. Guilty pleasures wciąż postrzegamy jako słabość i pobłażanie sobie – coś, do czego raczej nie powinniśmy się przyznawać.

Guilty pleasure. Dlaczego wpędza nas w poczucie winy?

Poczucie winy jest subiektywne i definiują je normy społeczne. Z jednej strony boimy się społecznego osąd wobec naszych grzesznych przyjemności. Z drugiej strony sami wobec siebie mamy wysokie wymagania. Często czujemy, że nasze guilty pleasures nie do końca są spójne z nami i tym, jak dobiera nas otoczenie. Miłośnik muzyki metalowej, który dla odmiany lubi posłuchać muzyki rozrywkowej z lat 80., pani profesor filozofii zaczytująca się w magazynach plotkarskich albo artysta malarz, śledzący z wypiekami kolejne odsłony reality show w TV – to może budzić „zgrzyt”. Nasze role społeczne określają oczekiwania dotyczące tego, jak powinniśmy wyglądać, działać, czuć się. Sami często zastanawiamy się, dlaczego w ogóle lubimy coś robić. Jednocześnie w głowie projektujemy sobie przesłanie, które brzmi: „Tego mi nie wypada. Ale wstyd!”. Dodatkowo jeszcze myślimy sobie, że w tym samym czasie moglibyśmy zrobić coś produktywnego, bardziej ambitnego. Czujemy się źle, gdy nasze przyjemności nie mają charakteru edukacyjnego, informacyjnego ani celowego.

Guilty pleasures a styl życia

Fast food jest jedną z bardziej popularnych grzesznych przyjemności.

Jednak spójrzmy na to z nieco innej strony. Kiedy czerpiemy radość z czegoś, co społeczeństwo ocenia jako „nieodpowiednie dla nas”, i jeszcze nie wstydzimy się do tego przyznać, to w jakimś sensie chwilowo ustalamy granice wpływu innych ludzi na nas. Nie chcemy, by ich oczekiwania przejęły nad nami władzę. Dosadniej mówiąc, pokazujemy mentalnie środkowy palec.

Grzeszne przyjemności są niezbędne dla naszego szczęścia

Wiele badań psychologicznych udowodniło, że czujemy się o wiele lepiej po oddaniu się grzesznym przyjemnościom. Okazuje się , że ten wzrost energii i pozytywnych emocji jest wart odrobiny poczucia winy. Choć czujemy, że powinniśmy spędzać wolny czas na produktywnych zajęciach, które stymulują umysł i poszerzają nasze rozumienie, to nasz mózg czasem potrzebuje się odciąć.

Najgorsze, co możemy dla siebie zrobić, to zacząć się przekonywać, że nasz wybór zajęć w wolnym czasie mówi o tym, kim jesteśmy. Przykładowo, oglądnie show typu „Z kamerą u Kardashianów” lub „Kawaler do wzięcia” nie sprawi, że będziecie głupsi albo mniej efektywni w pracy. Nie karćcie się za to, że ktoś w tym samy czasie oglądał finał rozgrywek NBA . Nie ma żadnych powodów, by jedną z tych dwóch rzeczy uznać za bardziej ambitną, a drugą za źródło wstydu. W obu przypadkach możecie spotkać się ze znajomymi, napić się wina i miło spędzić czas, żywo reagując na zwroty wydarzeń. I w sporcie, i w reality show za pewno ich nie brakuje 😉

Grzeszne przyjemności a styl życia

Nie wszystko, co oglądamy i czytamy musi mieć zawsze charakter edukacyjny (fot. Mollie Sivaram/Unsplash).

Zaangażowanie w grzeszną przyjemność wydobywa nasze wewnętrzne dziecko. Jest źródłem ekscytacji. Jeśli sprawia Wam radość wykonywanie pewnych czynności, róbcie to! Może i to reality show nie podniesie naszego IQ, ale sprawi, że przez kilka chwil będziemy się dobrze bawić i śmiać. Nasze zdrowie psychiczne bardzo tego potrzebuje. Kilka kęsów ciasta czekoladowego również nie zrujnuje naszej diety. Nie skupiajcie się na poczuciu winy i presji społecznej. Jeśli będziecie szczęśliwsi i zrelaksowani, to na pewno będziecie produktywniejsi w pracy lub złapiecie energię na rzeczy „z wyższej półki”. Bo czas wolny też trzeba spędzać mądrze, by dać sobie szansę na rozwój, ale nasz mózg potrzebuje odpoczynku, czasem nawet desperacko, a guilty pleasures są świetnym sposobem, by go uspokoić i przywrócić równowagę.

Co do diabła?

Zjawisku guilty pleasures towarzyszy często efekt nazywany przez naukowców „Co do diabła?” (ang. What the hell?). Mówi on o tym, że gdy dana przyjemność kojarzy się z dużym poczuciem winy, jest spora szansa, by stracić nad nią kontrolę. Przykładowo, jeśli jesteście na diecie, ale zdarza Wam się zjeść coś tłustego i kalorycznego, co staje się źródłem frustracji, to prawdopodobnie nie uda się Wam zrzucić zbędnych kilogramów. Jednak gdy na te słabości spojrzymy nie z poczuciem winy, ale z pewną dawką ekscytacji i radości, to jest duża szansa, że schudniemy. Jak działa ten paradoks? Badania mówią jasno: lepiej skupiać się na korzyściach, które płyną z przyjemności. Gdy jesteśmy szczęśliwsi, dokonujemy lepszych decyzji życiowych

Grzeszne przyjemności, jak na przykład czekolada, wydobywają nasze wewnętrzne dziecko.

A co z zagrożeniami? Angażowanie się w przyjemne czynności jest nieszkodliwe i jest uważane za zdrowe. Jednak jak w przypadku wszystkiego na świecie, to umiar decyduje o tym, czy coś będzie dla nas dobre, czy nam zaszkodzi. Jeśli wciąż odkładacie pracę na później i nie dotrzymujecie terminów, bo oglądaliście serial, przekładacie przyjemność nad kontakty w bliską osobą, to znaczy, że granica została przekroczona. Nikt nie powinien nadużywać grzesznej przyjemności. Trzeba traktować ją jako nagrodę, miłą przerwę między naszymi obowiązkami. Coś w rodzaju prezentu, który otrzymuje nasz mózg, by mógł się zresetować. Guilty pleasures to narzędzie do relaksu. Oddawanie się grzesznym przyjemnościom jest dobre tylko wtedy, gdy jest krótkotrwałe i możemy kontrolować swoje pragnienia. Kluczem jest kontrola nad sobą.

Czas porzucić nasz wstyd i przyznać się przed samym sobą do grzesznych przyjemności. Są dobre dla naszego dobrego samopoczucia i zdrowia psychicznego. Możemy być produktywni, kreatywni, pełni energii tylko wtedy, gdy jesteśmy szczęśliwi. Bądźcie więc dla siebie dobrzy. Pamiętajcie, by o siebie zadbać. Cieszcie się drobnymi przyjemnościami. W tym tygodniu udało się sfinalizować ważny projekt w pracy? Pracowaliście ciężko i widzicie tego efekty? To super! Czas na nagrodę!

Tagi obyczaje
KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER
Wyselekcjonowane, najlepsze treści na Twoją skrzynkę.
Nie spamujemy!

KuchniaDlaDoroslych.pl może zawierać przepisy i inne treści dotyczące wyrobów alkoholowych, przeznaczonych dla osób powyżej 18 roku życia.

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.