Akademia

  • Mity na temat piwa
2022-11-25

Pianka na dwa palce? Obalamy popularne mity na temat piwa!

Wybór dobrego piwa w pubie to niełatwe zadanie. Masz ochotę na coś nowego, przewertowałeś więc dziesiątki pozycji. Przejrzałeś nazwy gatunków i stylów. Bierzesz do ręki szklankę z upolowanym napojem, ale z tyłu głowy wciąż pojawia się nutka niepewności. Skąd masz wiedzieć, czy to co dostałeś, ma tak wyglądać i smakować?

Wokół barowych piw urosło przez lata wiele mitów, więc warto się z nimi rozprawić. Choć, mimo wszystko, znajdzie się w kilku to przysłowiowe ziarnko prawdy.

Piwa nie da się ochrzcić

Nie mówię tu oczywiście o odprawianiu sakramentów religijnych. To z pewnością też, jednak chodzi tu o zafałszowanie trunku. Nie da się dodać wody do szczelnie zamkniętej beczki pod dużym ciśnieniem. Nie ma też szans na rozwodnienie piwa w momencie nalewania z kranu. Pewnie, można rozcieńczyć kranówką wypełniony do połowy kufel, ale wymagałoby to zwinności prawdziwego ninja, a do tego byłoby i tak niezbyt opłacalne. Skąd więc wziął się ten popularny mit?  Najpewniej z imprez masowych. Tam popularne „koncerniaki” faktycznie mają prawo smakować jak rozwodnione wersje zwykłych.

Mity na temat piwa

Rozcieńczanie piwa wodą to jeden z najpowszechniejszych mitów (fot. depositphotos).

Zgodnie z polskim prawem na „masówkach” serwować wolno napoje do 3,5% alkoholu. I właśnie takie warianty znanych marek tam dostajemy. Zwykle bez stosownej informacji – sama nazwa przecież wystarczy, prawda? Jeśli z kolei mowa o dobrym piwie w renomowanym pubie, powodów bywa kilka. Może samo piwo ma po prostu wytrawniejszy charakter niż jemu podobne i stąd ten dysonans poznawczy? Ewentualnie winić można niewłaściwą temperaturę – za niską lub za wysoką.

Idealna temperatura dla piwa to wcale nie okolice zera

Zero to będziemy w stanie wówczas wynieść z takiej degustacji. Jeśli zależy nam na walorach smakowych trunku, optymalne okazuje się ok. 8°C. Stara zasada mówi też, że im mocniejsze piwo, tym wyższa temperatura podania. To prawda, a najcięższe, najbardziej złożone trunki warto degustować od chłodnych, nawet do temperatury pokojowej – tak, by poznać całe spektrum smaku i aromatu. Pół biedy, jak dostaniemy piwo za zimne, bo zawsze można poczekać aż samoczynnie się ogrzeje. Gorzej, gdyby barman podał z półki ciepłą butelkę, z której to co najciekawsze zdąży ulecieć chwilę po otwarciu.

Mity na temat piwa

Im mocniejsze piwo, tym w wyższej temperaturze powinno być podane (fot. depositphotos).

Piwo wcale nie smakuje lepiej z osadem

Skoro już jesteśmy przy butelkach, często spotykanym mitem jest obowiązkowe nalewanie całości piwa, łącznie z osadem. Mało tego, wielu barmanów dodatkowo miesza końcówkę butelki przed przelaniem do szkła. To dobra praktyka, ale tylko w przypadku nielicznych stylów piwa, jak choćby weizena, za którego bukiet odpowiadają między innymi opadające na dno komórki drożdży. W innych przypadkach zwykle pogarsza to jakość nalanego piwa, bo z osadem dostają się nie tylko niepożądane już drożdże, ale i chmieliny lub resztki dodanych owoców. Zwykle kończy się to mętnym, błotnistym, często nieprzyjemnie gorzkim lub po prostu niesmacznym napitkiem.

Na całe szczęście, coraz rzadziej spotyka się takie sytuacje, choć w początkach Piwnej Rewolucji były bardzo powszechne. Z tego samego, praktycznego powodu nie polecam nigdy picia z butelki. Przy każdym łyku płyn miesza się z osadem i wymarzone piwo może nie spełniać oczekiwań. Na całe szczęście, w przypadku lanych piw takiego problemu zazwyczaj nie ma, może poza małymi browarami, serwującymi swoje dobroci z tanków leżakowych. To jednak dużo rzadsza sytuacja, raczej wpisująca się w urok takich miejsc niż błąd w sztuce serwowania.

Mity na temat piwa

Piwo zawsze należy przelać z butelki do szklanki (fot. depositphotos).

Pianka wcale nie musi być na dwa palce

Błędem nie jest również nalanie piwa z pianą znacznie większą lub mniejszą niż popularne dwa palce. W ogóle kwestia piany na piwie jest nie tylko niejednoznaczna od strony technologicznej, ale często bardzo subiektywna. Wbrew przesądom, legendom i reklamom, nie ma uniwersalnej wielkości piany, a dwa palce to nie metr z Sevres. Wiele zależy od danego stylu, gdzie choćby pszeniczniaki mogą pochwalić się bujną, białą czupryną, a mocarze – jak imperialny stout lub barley wine – ledwie zauważalną obrączką.

Podobnie rodzaj szkła odgrywa tu dużą rolę. Niektóre szklanki, zwłaszcza te rozszerzające się ku górze, sprzyjają powstawaniu i utrzymywaniu się piany. Istotna jest też czystość szkła, w brudnym i zakurzonym pęcherzyki lubią oklejać ściankę, zamiast ładnie formować się na powierzchni. Zwykłe zroszenie wodą przed nalaniem piwa niweluje ten problem. Swoją drogą, kultowe w Czechach sposoby podawania samej piany w kuflu to tylko marketing nakierowany na turystów. Szanujący się Czech, bez względu na stronę lady barowej, nie pozwoliłby sobie na marnotrawstwo ukochanego napoju.

Nie ma uniwersalnej zasady, która mówi, jak duża powinna być piana (fot. depositphotos).

Tak prezentuje się kilka mitów z okolic barowej lady. Teraz pozostaje już tylko wybrać się do ulubionego pubu i zamówić wybrany trunek, nie przejmując się ani rozwodnionym piwem, ani idealną ilością piany. Chyba, że wolisz skosztować dobroci w domowym zaciszu. Ale to zupełnie inna historia…

Michał Zaborowski

Autor bloga chmielokracja.pl

 

(fot. depositphotos).





Tagi piwo




KOMENTARZE
Obserwuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odpowiedzi w treści
Pokaż wszystkie komentarze
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER
Wyselekcjonowane, najlepsze treści na Twoją skrzynkę.
Nie spamujemy!

KuchniaDlaDoroslych.pl może zawierać przepisy i inne treści dotyczące wyrobów alkoholowych, przeznaczonych dla osób powyżej 18 roku życia.

0
Zostaw komentarz!x
Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.